NIEPOKONANI OD DWÓCH MIESIĘCY
TEKST
29 października 2008
Kolejne ligowe zwycięstwo odnieśli piłkarze BKS-u Stal Bielsko-Biała. Tym razem pokonali Rozwój Katowice 1:0 przedłużając serię bez porażki do dziewięciu spotkań. W tym sezonie podopieczni trenera Marka Mandli tylko raz schodzili pokonani: 23 sierpnia w Kotórzu Małym przegrali 0:1 tracąc bramkę
Kolejne ligowe zwycięstwo odnieśli piłkarze BKS-u Stal Bielsko-Biała. Tym razem pokonali Rozwój Katowice 1:0 przedłużając serię bez porażki do dziewięciu spotkań.
W tym sezonie podopieczni trenera Marka Mandli tylko raz schodzili pokonani: 23 sierpnia w Kotórzu Małym przegrali 0:1 tracąc bramkę w 90 minucie gry po samobójczym trafieniu Dariusza Ruckiego. Od tej pory, BKS sześciokrotnie zwyciężał i trzy razy remisował, ale bielskie media zdawały się zauważać jedynie słabą grę bielszczan i serię remisów. – Remis to przecież jeden punkt – mówił trener Mandla. – Tymczasem niektóre media marudzą, że dawno nie wygraliśmy i nie zauważają, że jesteśmy na trzecim miejscu, mimo że celem na ten sezon nie był przecież awans – denerwował się opiekun bielszczan.
BKS czarnym koniem ligi
BKS Stal to beniaminek trzeciej ligi, na którego przed sezonem nikt nie stawiał. Przypomnijmy, że w bielskim klubie pojawiło się aż dziewięciu nowych zawodników, a przerwę między sezonami klub miał bardzo krótką z powodu rozgrywania barażu. Do tego doszedł remont Stadionu Miejskiego, przez który BKS musi występować teraz na boisku Rekordu w Cygańskim Lesie.
– Brakuje nam naszego boiska, brakuje naszej szatni, źle się tu czujemy – mówił Damian Chmiel, który w sobotę strzelił jedyną bramkę meczu. – To boisko jest w fatalnym stanie, a my nawet nie mamy jak się do niego przyzwyczaić, bo na nim nie trenujemy – narzekał trener Mandla.
Na spotkanie z Rozwojem przybyli także bielscy kibice, którzy głośnym dopingiem starali się wspierać swój zespół. Bielscy sympatycy wybierają się także w zorganizowanej grupie na ostatni mecz rundy jesiennej, który BKS rozegra w połowie listopada w Radzionkowie.
– Na pewno ich doping bardzo nam się tam przyda, bo będziemy grali przecież z liderem. Dla takich kibiców warto grać i wygrywać – chwalił bielskich fanów szkoleniowiec BKS-u.
Bielsko - Katowice 2:1
Mecz BKS-u z Rozwojem był już trzecią konfrontacją bielsko-katowicką w ostatnim tygodniu. Tydzień temu w meczu I ligi Podbeskidzie okazało się lepsze od GKS-u Katowice pokonując rywala 1:0. Kilka godzin później futsalowcy Rekordu przegrali na własnym parkiecie z AZS Katowice 0:1 i już na początku sezonu mocno skomplikowali sobie sytuację w tabeli, zmniejszając tym samym szanse na bezpośredni awans do ekstraklasy. W ten weekend BKS pokonał Rozwój, dzięki czemu bielskie drużyny okazały się lepsze od katowickich. Dlaczego potyczki bielsko-katowickie budzą tak wiele emocji? – Jakby nie było jesteśmy w województwie śląskim, dlatego mecze z Katowicami można traktować jak derby – tłumaczy obrońca Podbeskidzia Sławomir Cienciała i dodaje, że smaczku każdemu spotkaniu dodaje fakt, że Bielsko i Katowice nie bardzo się lubią. Oby w rundzie rewanżowej bielscy kibice mieli również wiele radości obserwując mecze swoich drużyn na boiskach w Katowicach.
super-nowa.pl
W tym sezonie podopieczni trenera Marka Mandli tylko raz schodzili pokonani: 23 sierpnia w Kotórzu Małym przegrali 0:1 tracąc bramkę w 90 minucie gry po samobójczym trafieniu Dariusza Ruckiego. Od tej pory, BKS sześciokrotnie zwyciężał i trzy razy remisował, ale bielskie media zdawały się zauważać jedynie słabą grę bielszczan i serię remisów. – Remis to przecież jeden punkt – mówił trener Mandla. – Tymczasem niektóre media marudzą, że dawno nie wygraliśmy i nie zauważają, że jesteśmy na trzecim miejscu, mimo że celem na ten sezon nie był przecież awans – denerwował się opiekun bielszczan.
BKS czarnym koniem ligi
BKS Stal to beniaminek trzeciej ligi, na którego przed sezonem nikt nie stawiał. Przypomnijmy, że w bielskim klubie pojawiło się aż dziewięciu nowych zawodników, a przerwę między sezonami klub miał bardzo krótką z powodu rozgrywania barażu. Do tego doszedł remont Stadionu Miejskiego, przez który BKS musi występować teraz na boisku Rekordu w Cygańskim Lesie.
– Brakuje nam naszego boiska, brakuje naszej szatni, źle się tu czujemy – mówił Damian Chmiel, który w sobotę strzelił jedyną bramkę meczu. – To boisko jest w fatalnym stanie, a my nawet nie mamy jak się do niego przyzwyczaić, bo na nim nie trenujemy – narzekał trener Mandla.
Na spotkanie z Rozwojem przybyli także bielscy kibice, którzy głośnym dopingiem starali się wspierać swój zespół. Bielscy sympatycy wybierają się także w zorganizowanej grupie na ostatni mecz rundy jesiennej, który BKS rozegra w połowie listopada w Radzionkowie.
– Na pewno ich doping bardzo nam się tam przyda, bo będziemy grali przecież z liderem. Dla takich kibiców warto grać i wygrywać – chwalił bielskich fanów szkoleniowiec BKS-u.
Bielsko - Katowice 2:1
Mecz BKS-u z Rozwojem był już trzecią konfrontacją bielsko-katowicką w ostatnim tygodniu. Tydzień temu w meczu I ligi Podbeskidzie okazało się lepsze od GKS-u Katowice pokonując rywala 1:0. Kilka godzin później futsalowcy Rekordu przegrali na własnym parkiecie z AZS Katowice 0:1 i już na początku sezonu mocno skomplikowali sobie sytuację w tabeli, zmniejszając tym samym szanse na bezpośredni awans do ekstraklasy. W ten weekend BKS pokonał Rozwój, dzięki czemu bielskie drużyny okazały się lepsze od katowickich. Dlaczego potyczki bielsko-katowickie budzą tak wiele emocji? – Jakby nie było jesteśmy w województwie śląskim, dlatego mecze z Katowicami można traktować jak derby – tłumaczy obrońca Podbeskidzia Sławomir Cienciała i dodaje, że smaczku każdemu spotkaniu dodaje fakt, że Bielsko i Katowice nie bardzo się lubią. Oby w rundzie rewanżowej bielscy kibice mieli również wiele radości obserwując mecze swoich drużyn na boiskach w Katowicach.
super-nowa.pl







